Blankets (wyd. III).

OSZCZĘDZASZ 29,70 ZŁ

okładka

Blankets (wyd. III).

30% taniej

Inpost Paczkomaty 24/79,99 zł
Kurier Inpost9,99 zł
Kurier FedEx11,99 zł
Kurier Pocztex 48h9,99 zł
Paczka w Ruchu6,99 zł
Odbiór osobisty0 zł

Przy płatności za pobraniem do ceny wysyłki należy doliczyć 5,00 zł

Wysyłka zagraniczna

Dostępność: 24h

OPIS

Blankets jest wielkim komiksem. Wielkim, bo Craig Thompson rewelacyjnie opowiedział historię swojego dzieciństwa, swojej pierwszej miłości i swojej wiary. Opowiedział oczywiście nie wszystko i specyficznie, ale za to jak!

To komiks niezwykle precyzyjnie pomyślany, subtelnie opowiedziany, poruszający. Pozostaje po przeczytaniu, niczym historia z własnego dzieciństwa, z własnego życia, bo tak ludzka, że chce się ją przywłaszczyć, przeżyć samemu.

Blankets narracyjnie i rysunkowo płynie, czytelnik razem z nim. Trwają rozmowy, spotkania, wspólne chwile, rodzinne przypadki, pocałunki, spacer po śniegu, sztorm wokół łóżka… Świetne kadrowanie, bardzo sprawna, delikatna choć często gruba kreska. W tym komiksie jest życie, utrwalone ulotne chwile płyną prowadzone finezyjnie i kiedy nagle wszystko się kończy, chcemy więcej. Thompson potrafi pokazać życie tak, że jesteśmy w stanie świetnie się w nie wczuć, poznać, zatęsknić.

DODATKOWE INFORMACJE

    Seria:Blankets
  • Format:170x240 mm
  • Liczba stron:592
  • Oprawa:miękka ze skrzydełkami
  • Druk:cz.-b.
  • ISBN-13:9788365527714
  • Data wydania:1 marzec 2019
  • Numer katalogowy:389840

PRODUKT NALEŻY DO KATEGORII

ZOBACZ PRZYKŁADOWE PLANSZE

przykładowa plansza
przykładowa plansza
przykładowa plansza
przykładowa plansza
przykładowa plansza
przykładowa plansza
Setki stron religijnej egzaltacji

połączonej z napomknieniami o trudnościach okresu dojrzewania. Na sam koniec słaby powiew ożywczego otrzeźwienia. Mimo iż ta autobiografia jest pomysłowo ilustrowana, przeznaczona jest raczej dla młodzieży. Nie posiada głębi samoświadomości zawartej w naszej "Totalnie nie nostalgii".

Autor: Wagraf stary Data: 21.03.2019
Ciepło w środku zimy

Jeden z bardzo nielicznych komiksów autobiograficznych (lub takowe udających), który ani a) nie dzieje się na tle Bardzo Ważnych Wydarzeń Historycznych, ani b) nie stara się z subtelnością młota pneumatycznego zrzucić na bohatera wszystkich możliwych nieszczęść (halo, Na Szybko Spisane, halo Pan Żarówka), ani c) nie fetyszyzuje cierpienia/udręk/biedy. Blankets to dzieło z wielkim sercem i wielką duszą, w odróżnieniu od wielu innych autobiografii komiksowych oferuje, mimo rzecz jasna smutniejszych momentów tu i tam, ostatecznie pozytywną historię i przedstawia szczere, piękne, gorące uczucia (któż z nas nie przeżywał podobnych uczuć i rozterek?), które poddaje dogłębnej analizie, po której dochodzi do całkiem mądrych wniosków. Bardzo ekspresyjne rysunki Thompsona idealnie komponują się z historią. I tylko szkoda że nowe wydanie ma mniejszy format niż poprzednie i miękką okładkę zamiast twardej.

Autor: Jakub K. Data: 10.09.2019
Szczerość i dekonstrukcja

Blankets moim zdaniem posiada o wiele większą głębię samoświadomości, jak to się przedmówca wyraził, niż "Totalnie nie nostalgia". Jest też różnica pomiędzy komiksem dla młodzieży, a komiksem o młodzieży, a ten akurat należy do tej drugiej kategorii. Mówi o ludziach niedojrzałych, reagujących w sposób pretensjonalny, ale sam komiks nie jest ani pretensjonalny, ani niedojrzały. Jest za to bardzo szczery, bo ukazuje właśnie tę bezbronność wobec świata wrażliwych nastolatków. I bardzo samoświadomy - bo dokładnie wie, co ukazuje i robi to bez upiększania, ale jednocześnie bez ekshibicjonizmu, z szacunkiem do bohaterów, dyskretnie i z klasą. Bohaterowie i ich przeżycia są odsłoniętym nerwem, wrażliwym na najmniejszy powiew i reagującym bólem niewspółmiernym do swojej przyczyny. To też jest wyraz samoświadomości, bo doskonale została w ten sposób oddana ta kruchość i niepewność, jaka jest udziałem ludzi, tych najbardziej wrażliwych, w okresie szkoły średniej. A także wyraz wielkich możliwości twórcy, który potrafił to w tak doskonały sposób oddać. Religia odgrywa tu tylko marginalną rolę, to po prostu kolejny sposób na schowanie się przed światem o którym nastolatek nic nie wie, który go przeraża i jedna z wielu prób ochrony tego, co się ma najcenniejszego, poprzez dołączenie do jakiejś grupy. Hagedorn z kolei nie jest ani szczera, ani świadoma. Historia przez nią napisana nawet się na szczerość nie sili, bo jawnie przedstawia jednostronny obraz wydarzeń - do czego autorka miała pełne prawo oczywiście, po tym co przeżyła, ale który nam nie mówi nic prawdziwego o tym, co ją spotkało. Narrator w tamtym komiksie wypowiada się z bezpiecznej, wypracowanej przez lata perspektywy i nie dopuszcza żadnego innego obrazu minionej rzeczywistości niż ten, który został przepuszczony przez tworzone przez lata mechanizmy obrony i wyparcia. Powstaje zatem wątpliwość, czy ta historia w ogóle się wydarzyła? Nie ma nic wspólnego z samoświadomością strategia polegająca na ostatecznym zabetonowaniu swojej przeszłości w formie wypracowanej dopiero dziś, w dorosłym życiu. Tak to widzi dorosła kobieta, tak to filtruje przez wypracowane do tej pory kierunki interpretacyjne i nie dopuszcza żadnej innej narracji. Przedstawia swoich bohaterów w sposób zimny, z fałszywą empatią, ekshibicjonistycznie, rozbiera ich i stawia nagich przed widownią. Współczuje jedynie sobie, ale nawet się nie dowiemy, z jakiego tak naprawdę powodu. Wniosek ten można wyciągnąć za sprawą widocznego w komiksie instrumentalnego traktowania bohaterów - mimo, że mają oni swoje odpowiedniki w rzeczywistości, mimo że są żywymi, prawdziwymi ludźmi, zostali użyci jedynie po to, by udowodnić tezę. Ich prawdziwe motywacje, losy, ambicje autorki nie obchodzą. To ona jest tam najważniejsza, a żywi ludzie zostali sprowadzeni do roli przedmiotów, które mają pomóc w udowodnieniu tezy. To nie jest ani szczerość, ani na pewno samoświadomość, to jest dekonstrukcja przeszłości, poskładanie jej na nowo, w sposób zupełnie arbitralny. Oraz autoterapia przez uwznioślajacą cierpienie autorki narrację, która absolutnie, jak się wydaje, nie liczy się z rzeczywistością i z prawdziwymi ludźmi. Jak każda beatyfikacja. Ale nikogo to u Hagedorn nie interesuje - tak jak interesowało choćby Bechdel w świetnym Fun Home. Tam widać różnicę pomiędzy sztuką a podróbką - Bechdel dąży do prawdy i wykazuje się dużą pokorą wobec tego, że może nie zrozumieć innych. Hagedorn wszystko świetnie wie z góry. Dlatego "Totalnie nie nostalgia" to co najwyżej całkiem niezły komiks, a "Blankets" - bardzo dobry.

Autor: PornoRambo Data: 07.05.2020

DOSTAWA

DARMOWA dostawa powyżej 299 zł!

Realizacja dostaw poprzez:

  • ups
  • paczkomaty
  • ruch
  • poczta

OPINIE

Nasza strona używa plików cookies, w celu ułatwienia Ci zakupów. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności

© 2006-2020 Gildia Internet Services Sp. z o.o. and 2017-2020 Prószyński Media Sp z o.o.