Coś zabija dzieciaki - 1.

OSZCZĘDZASZ 5,00 ZŁ

okładka

Coś zabija dzieciaki - 1.

11% taniej

Inpost Paczkomaty 24/79,99 zł
Kurier Inpost9,99 zł
Kurier FedEx11,99 zł
Kurier Pocztex 48h9,99 zł
Paczka w Ruchu6,99 zł
Odbiór osobisty0 zł

Przy płatności za pobraniem do ceny wysyłki należy doliczyć 5,00 zł

Wysyłka zagraniczna

Dostępność: 3-4 dni robocze

OPIS

Nowa przebojowa seria prosto od BOOM Studios - obecnie jednego z najciekawszych amerykańskich wydawnictw. W małym sennym miasteczku, gdzieś w samym sercu USA zaczynają ginąć dzieciaki. Podobno odpowiadają za to kryjące się w mroku przerażające istoty. I wtedy pojawia się Erica Slaughter. Erica zabija potwory. Niezależnie od kosztów. Bo ktoś to musi robić.

Album nominowany do nagrody Eisnera.

DODATKOWE INFORMACJE

    Seria:Coś zabija dzieciaki (#1)
  • Format:170x260 mm
  • Liczba stron:130
  • Oprawa:miękka
  • Papier:kredowy
  • Druk:kolor
  • ISBN-13:9788366512283
  • Data wydania:22 lipiec 2020
  • Numer katalogowy:432404

PRODUKT NALEŻY DO KATEGORII

ZOBACZ PRZYKŁADOWE PLANSZE

przykładowa plansza
przykładowa plansza
przykładowa plansza
„TO” ZABIJA DZIECIAKI

Dwie serie komiksowe od Non Stop Comics, których nie powstydziłby się sam Stephen King – a dokładniej „Paper Girls” i „Odrodzenie” – dobiegły niedawno końca. Wydawca jednak nie śpi i postanowił zapełnić tę lukę kolejną pozycją, która wpasowuje się w ten schemat. „Coś zabija dzieciaki”, bo o niej mowa, to cykl korzystający ze schematów takich opowieści, jak „To” i to w całkiem udany sposób.

Autor: Michał Lipka Data: 07.08.2020
Krwawa świetna rozrywka

Coś zabija dzieciaki! Przerażająca bliżej nieokreślona siła, mocno przerzedza młodą populację pewnego amerykańskiego miasteczka. Nikt z dorosłych nie wie, co tak naprawdę się dzieje, jedno jest jednak pewne – żaden małolat nie będzie mógł czuć się bezpiecznie. Wiele dzieł z szeroko pojętej popkultury, szczególnie te należące do mainstreamu, trzymają się jednej wspólnej zasady – niezależnie od tego ile trupów się pojawia i ile krwi zostanie wylane, to dzieci są nietykalne. Niektóre produkcje w mniejszy lub większy sposób starają się naginać ową regułę. Trio James Tynion IV, Werther Dell’Edera oraz Miguel Muerto znacząco przekraczają jednak tę granicę i tworzą dzieło, w którym to właśnie małolaty stają się jedynym obiektem krwawych łowów. Akcja komiksu Coś zabija dzieciaki #1 przenosi nas do małej sennej amerykańskiej miejscowości Archer’s Peak. Do tej pory spokojne miasteczko, zaczyna cierpieć z powodu fali tajemniczych zaginięć dzieci. Większość z nich ginie bezpowrotnie, te którym udaje się jakoś wrócić, mają do przekazania straszliwe historie. Opowieści o przerażających i krwawych istotach żyjących w cieniu i czyhających tylko na swoje nowe ofiary. Sytuacja z dnia na dzień wydaje się coraz bardziej beznadziejna. Dorośli całkowicie ignorują historie ocalałych i są przekonani, że sprawcą jest jakiś psychopata. Jedyna nadzieja na ocalenie dzieciaków to tajemnicza nieznajoma Erica Slaughter, która przybyła do miasteczka. Tylko ona wierzy w historię małolatów i wydaje się, że doskonale wie, z czym przyjdzie się jej zmierzyć. Zajmuje się ona bowiem eliminacją potworów, które panoszą się po świecie i zdecydowanie nie są wytworem dziecięcej wyobraźni. Lektura pierwszych stron komiksu może przynosić pewne skojarzenia z Netflixowym hitem „Stranger Things”. Pojawienie się w miasteczku Erici Slaughter (ciekawa zabawa nazwiskiem), to z kolei spory ukłon w stronę starszego serialowego hitu „Buffy – postrach wampirów”. Jeśli zaś chodzi o samą „śmierć”, to miłośnicy Lovecrafta na pewną dostrzegą tutaj pewne wzorce. Wyraźnie widać więc, że James Tynion IV tworząc swoje dzieło, sięgał po pewne sprawdzone schematy. Nie poszedł on jednak na łatwiznę i całkowicie wywrócił niektóre z nich do góry nogami, tworząc tym samym ciekawy i na swój sposób mocno nietuzinkowy komiks. Dodatkowo od samego początku bawi się on konwencją, gdzie dzieciaki stanowią zarówno głównych bohaterów, jak i całkowicie bezbronne ofiary padające niczym muchy. Podstawą klimatu pierwszego tomu nie jest jednak krwawa śmierć, a wszechobecna tutaj tajemniczość. Mowa tutaj zarówno o tym „czymś” co zabija dzieciaki, jak i o bohaterce, która ma uratować miasteczko. Pochłaniając kolejne strony, cały czas zadajemy sobie nowe pytania, na które odpowiedzi znajdziemy pewnie dopiero w późniejszych tomach. Jedynym mankamentem fabuły, który tutaj dostrzegłem (ocena mocno subiektywna), jest tutaj postać James’a (chłopaka ocalałego z początkowej masakry). Jego zachowanie jest najdelikatniej mówić, mocno irytujące i strasznie przypominające typowego nastolatka z amerykańskiego slashera (typu B). Na całe szczęście stanowi on tylko swoistego rodzaju tło na dobrze wykreowanej postaci tajemniczej „łowczyni”. Elementem komiksu, który będzie wzbudzał spore kontrowersje, jest tutaj jego oprawa graficzna. Prace Werthera Dell’Edery są zarówno mocno groteskowe i przerażające, jak i niebywale specyficzne. Włoski artysta stawia na prosty styl z mocno widocznym niezbyt wyrafinowanym szkicem, który przebija się przez zastosowaną paletę barw (z mocno dominującym odcieniem szarości). Stara się on jednocześnie na kolejnych planszach zawrzeć dużą emocjonalność obrazu, która ma dodatkowo podkreślić zalety scenariusza i spotęgować mroczny klimat w wybranych scenach. Śmiało można napisać, że udaje się mu to doskonale. Coś zabija dzieciaki #1 to niezwykle ciekawe i mrożące krew w żyłach co bardziej wrażliwych czytelników, wprowadzenie do świata, w którym elementy horroru i slashera łączącą się w ekscytującą całość. Tytuł ma ogromne szanse na stanie się perełką komiksu grozy i mam nadzieje, że kolejne części tylko potwierdzą owe aspiracje.

Autor: PopKulturowy Kociołek Data: 14.08.2020
Coś zabija dzieciaki tom 1 – potwór czyha w mroku

W niewielkim miasteczku w sercu Ameryki zaczynają znikać dzieci – brzmi jak jeden z wielu horrorów, nieprawdaż? A jednak ,,Coś zabija dzieciaki”, mimo iż na pierwszy rzut oka może nie wyróżniać się wśród wielu innych pozycji, miało w sobie coś co skusiło mnie do sięgnięcia po pierwszy tom serii. Jeżeli jesteście ciekawi, czym było owe coś i macie odwagę odkryć kto kryje się za małomiasteczkowym horrorem, zapraszam do lektury. W Archer’s Peak liczba zaginionych dzieci wciąż się powiększa, a ludzie zaczynają tracić nadzieję na odnalezienie ich żywych. I choć jeden chłopak zdołał się wymknąć tajemniczemu sprawcy całej makabry, prawda jest zbyt straszna i niesamowita by dorośli mogli w nią uwierzyć. Szczęście w nieszczęściu do miasteczka przybywa – Erica Slaughter – dla której takie sytuacje to chleb powszedni. Erica trudni się bowiem zabijaniem potworów. I właśnie rozpoczyna nowe łowy. ,,Coś zabija dzieciaki” to miks tajemnicy i akcji w iście krwawej oprawie. Tytuł garściami czerpie z klasycznych dla horrorów elementów, mamy tu bowiem: małą mieścinę, tajemnicze zaginięcia, krwiożercze potwory, enigmatyczną zabójczynię, wplątanego w całą aferę chłopaka i jeszcze parę innych elementów, których nie będę już zdradzać. Co ważniejsze jednak, całość tworzy, choć może pozbawioną oryginalności, to jednak przyjemną w odbiorze mieszankę. Akcja jest dynamiczna, historia wciąga, a bohaterowie, choć w szczególności mam tutaj na myśli Ericę, zapadają w pamięć i aż chce się poznać ich historię. Choć na poznanie przeszłości panny Slaughter przyjdzie nam poczekać do kolejnych części serii, jednak już to co zaserwowali autorzy w pierwszym tomie daje nadzieję, że ,,Coś zabija dzieciaki” może nas jeszcze zaskoczyć. Pod względem wizualnym komiks, jak na horror przystało, jest odpowiednio mroczny i, w tym akurat przypadku, krwawy. Przyznam szczerze, że najbardziej podobał mi się tutaj dobór kolorów, które w odpowiednich momentach odprawiają kluczową rolę w oddaniu klimatu grozy. Kolejnym wartym uwagi elementem jest przedstawienie źródła zagrożenia – potwory nie zostały tu jednoznacznie pokazane, ich sylwetki nieco rozmyte, stanowią raczej połączenie czarnego kształtu z niepokojącymi maźnięciami czerwieni, co dodatkowo działa na wyobraźnię. Osobiście też, nie będę ukrywać, spodobał mi się wygląd głównej bohaterki, ale to już kwestia gustu – mnie Erica po prostu kupiła. Choć jak na razie ciężko powiedzieć, by komiks ten w jakiś sposób się wyróżniał na tle innych tego typu pozycji, to jednak trudno mi też zaprzeczyć, że to po prostu dobry pierwszy tom serii, która skrywa w sobie spory potencjał. Czyta się szybko, przyjemnie, a ciekawy dobór kolorów ma w sobie coś co przyciąga wzrok i dodaje całości tajemniczości i grozy. Zdecydowanie sięgnę po kolejny tom, ciekawa w jakim kierunku to wszystko pójdzie. Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.

Autor: Kosz z Książkami Data: 13.09.2020

DOSTAWA

DARMOWA dostawa powyżej 299 zł!

Realizacja dostaw poprzez:

  • ups
  • paczkomaty
  • ruch
  • poczta

OPINIE

Nasza strona używa plików cookies, w celu ułatwienia Ci zakupów. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności

© 2006-2020 Gildia Internet Services Sp. z o.o. and 2017-2020 Prószyński Media Sp z o.o.