Transmetropolitan - wyd. zbiorcze tom 1.

OSZCZĘDZASZ 27,09 ZŁ

NOWOŚĆ

okładka

Transmetropolitan - wyd. zbiorcze tom 1.

30% taniej

Kurier FedEx9,99 zł
Kurier Ups11,99 zł
Kurier Pocztex 48h9,99 zł
Paczkomaty7,99 zł
Paczka w Ruchu4,99 zł
Odbiór osobisty0 zł

Przy płatności za pobraniem do ceny wysyłki należy doliczyć 5,00 zł

Wysyłka zagraniczna

Dostępność: 24h

OPIS

Pierwszy z pięciu tomów cyberpunkowej, transhumanistycznej serii autorstwa Warrena Ellisa z rysunkami Daricka Robertsona.

Akcja dzieje się prawdopodobnie w XXIII wieku w mieście przyszłości. Główny bohater, Pająk Jeruzalem, niegdyś słynny dziennikarz, wraca po kilku latach spędzonych na dobrowolnym wygnaniu w górach, by wywiązać się z umowy ze swoim wydawcą. Trafia do świata, z którego wygnały go „choroba, nienawiść i śmierć Prawdy”, by jeszcze raz spróbować opisać rzeczywistość w stylu gonzo będącym połączeniem relacji z wydarzeń z osobistymi, swobodnymi przemyśleniami autora. Pierwszym zadaniem Pająka jest przygotowanie materiału z dzielnicy Anioł 8, gdzie doszło do starć pomiędzy przekształconymi genetycznie mieszkańcami pod wodzą Freda Chrystusa a policją. Relacja Pająka nadawana na żywo wpływa na bieg wydarzeń, a bohater popada w kłopoty...

Warren Ellis jest brytyjskim scenarzystą komiksowym i pisarzem, znanym w Polsce z takich serii jak Moon Knight, Thunderbolts, The Authority oraz komiksu Avengers – Wojna bez końca.

DODATKOWE INFORMACJE

    Seria:Transmetropolitan
  • Format:170x260 mm
  • Liczba stron:288
  • Oprawa:twarda
  • Papier:kredowy
  • Druk:kolor
  • ISBN-13:9788328134072
  • Data wydania:18 kwiecień 2018
  • Numer katalogowy:359292

PRODUKT NALEŻY DO KATEGORII

Nareszcie!!!

No i się wreszcie doczekałem. Dla mnie news roku 2018!!!

Autor: Czomicz Data: 22.02.2018
WRESZCIE!!1

SUPER, KOLEJNE WZNOWIENIE Z PONAD 10-LETNIM TŁUMACZENIEM ULISZEWSKIEGO.

Autor: Piotr Data: 22.02.2018
Wow

Swietna wiadomosc, mam nadzieje ze wydruk bedzie pierwsza klasa na co ten komiks naprawde zasluguje. Nie zanam poprzedniego wydania ani tez jego tlumaczenia, czyzby bylo takie slabe (1 gwiazdka) jak kolega wyzej napisal? Jakies opinie? Dzieki.

Autor: Bartek R Data: 23.02.2018
tak

pan uliszewski tłumaczył część tomów z wydania mandragory (od czwartego wzwyż, jeżeli mnie pamięć nie myli). i to co robił 12 lat temu naprawdę nie ma startu do tego, co robi dzisiaj. a że egmont prawdopodobnie wykorzysta stare tłumaczenie (bo taniej), tak jak to zrobił w przypadky ygreka i 100 naboi, ja z przykrością również wystawiam niską ocenę.

Autor: michał Data: 23.02.2018
Komiks dla młodych ludzi w przedziale wiekowym 14-20 lat, którzy dopiero niedawno dostali większą porcję świadomości społeczno-politycznej i przeżyli szok, ze świat taki właśnie może być

Na plus w komiksie jest: po 1. dobre podsumowanie przez Ellisa pracy policji. Policjanci to ludzie żyjący z naszych podatków, są służbą, mają nas chronić a nie trzymać "za mordę". Niestety kiedy rozmawiają z obywatelem to zawsze patrzą na niego z góry, strasząc karami i nadużywając przemocy, A TAK NIE POWINNO BYĆ! I dobrze, że Ellis pokazuje, że trzeba zwiększyć świadomość społeczną, żeby naganne zachowania policji nagrywać, zaskarżać i piętnować. Po 2. dobre ukazanie w rozdziale o rezerwatach jak istotne jest zachowanie różnorodności kulturowej a nie ujednolicanie jej do globalnego multi-kulti. Odmienności kulturowe służą (z wyjątkami jak pokazała historia azteków i majów w tym komiksie) postępowi i rozwojowi społecznemu. Po 3. świetna jest personalizacja idei historii w postaci Mary. Dziś mówi sie, żeby nie żyć przeszłością, że za dużo historii w szkole i w polityce, ale jak Ellis pokazuje w komiksie to właśnie historia uczy nas o naszych błędach i żeby ich nie powtarzać oraz o sukcesach, które doprowadziły ludzkość do postępu jaki mamy dzisiaj. po 4. to Ellis dobrze pokazuje zawód dziennikarza. Media stworzyły wizję dziennikarza jako orędownika i piewcy prawdy, że dziennikarz to taka niezależna rozgłośnia ukazująca jedynie obiektywne fakty. Nic bardziej mylnego. Ellis pokazał, że dziennikarz to tylko pracownik, który robi taki materiał o takim zabarwieniu jak mu szef karze. Ewentualnie to producent towaru jakim jest komentarz do rzeczywistości i musi ten towar dobrze sprzedać. Jeśli pracuje dla mediów z lewicy to towar musi być lewicowy, jeśli dla prawicowej redakcji to podrasowany prawicowo, jak dla mediów plotkarskich to jako tania sensacja, itd. Kiedy Pająk w komiksie próbuje być obiektywny to go z WORDA wyrzucają i musi tworzyć na własną rękę w necie. Niestety chyba więcej jest minusów. To komiks lat 90-tych kiedy modne były bluzgi, posoka, i miało sie wrażenie, jakby dopiero komiksy odkrywały przed czytelnikami, że jest coś takiego jak seks a ludzie pod spodniami mają narządy płciowe. Komiks przez wszystkie tomy mówi, że świat jest złym miejscem, każdy skacze sobie do gardeł, wszyscy chcą się wzbogacić kosztem drugiego i zasrywają swoje otoczenie. Wg. Ellisa jedynie w nocnych klubach jest czystość intencji i jasność zasad i te zasady powinny mieć przełożenie na resztę aspektów życia codziennego – to można wywnioskować z pierwszych zeszytów. Brak w "Transie" jakichkolwiek konsekwencji w stawianych tezach i zarzutach społecznych. Gani się interesowność, korupcję i żądanie za wszystko pieniędzy a paradoksalnie wychwala tancerki go-go albo środowiska dilerów i undergroundu, gdzie za wszystko trzeba płacić i NIE MA SENTYMENTÓW. Ellis kreuje Transmetropolitan na manifest polityczny. Niestety ponosi klęskę. Manifest publiczny zawiera deklarację o swoim poglądzie na daną sprawę, a następnie przedstawia sposób zaradzenia problemom, jak to co się krytykuje powinno naprawdę wyglądać. W Trans tego nie widać. Wszystko jest złe ale co z tym zrobić? Jakie rozwiązanie proponuje ELLIS? Żeby tak jak Jerusalem ludzie przenieśli się do pustelni w góry i patrzyli na wszystkich z góry bo świata nie zmienimy? Ellis gloryfikuje ideę równości społecznej ale poprzez pseudo-oświeconego Pająka głośno krzyczy elitaryzm światopoglądowy z monopolem na prawdę. Jemu wolno poniżać, bić, wulgarnie obrażać a nawet demolować bo robi to w imię PRAWDY. Wbrew pozorom z komiksu płynie apatia. Brak sugerowanych postaw czy rozwiązań. Sam bohater poucza, ale jest takim samym oportunistą jak politycy których krytykuje gasząc peta w oku każdego swego antagonisty poprawiając siarczystym kopniakiem w krocze. Oczywiście jemu wolno bo on walczy o PRAWDĘ. Czyją prawdę? Wszystkie totalitaryzmy usprawiedliwiały swoja przemoc i „zamordyzm” w imię jedynie słusznej PRAWDY. Relatywną prawdę wszelkich aspektów życia głosiło już wielu, w tym hipisi, i jak wiadomo kiepsko skończyli ośmieszając się zupełnie. Jerusalem krzyczy o jasnych zasadach samemu bezkarnie używając wypróżniaczy jelit czy zażywając narkotyki i nielegalne stymulanty – a przy produkcji i handlu prochami wiadomo ilu ludzi ginie przy rozgrywkach mafii czy potrąconych przez naćpanych kierowców. Na dodatek z tekstów nie płynie nic jak tylko biegunka słowna. Autor próbuje szokować jakimiś porównaniami, kanibalizmem, kombinacjami słownymi o narządach płciowych, wydalaniu, kopulacji, itp. żeby szokować tych „świętoszkowatych” czytelników i pokazać jaki on jest KOZAK co niczego się nie boi i wszystko już widział. Im bardziej nienormalnie i po bandzie tym lepiej. Dla dorosłego czytelnika wygląda to żałośnie. Tak jakby komiksy czytali ludzie co tylko jarają się wszystkim z okolic procesów rozmnażania i budzi to w nich szaloną ekscytację, wypieki i dziki śmiech. Sposobem wypowiedzi i przedstawiania fabuły Transmetropolitan trafić może co najwyżej w gusta osób kochających codzienny MIX: koncerty disco polo i dance, gale KSW oraz pornole w Internecie. Pająk zresztą mówi to w rozmowie z Prezydentem w rozdz. 4. Czytelnicy komiksów lubią seks & przeklenstwa - do tego mocne przejaskrawienia i przeskakiwanie od śmiesznego do dołującego stąd pewnie komiks cieszy się tak dużym sukcesem. Według Ellisa wszystko najlepiej obalić, ale nie proponuje on nic w zamian. Pozytywna myśl o tym komiksie jest taka, że czytający go ”zbuntowani młodociani” dadzą upust swoim frustracjom, a w przyszłości może kilka skrytykowanych w komiksie aspektów życia społecznego utkwi w głowach czytelników i spróbują coś w tej materii zmienić. I UWAGA! Stosując retorykę komiksu, to wszystko co powyżej napisałem to jedyna, ostateczna PRAWDA! Jak ktoś się nie zgadza to dostanie wypróżniaczem jelit a ja poczuję się jak Jerusalem znienawidzony za to, że mówię prawdę. I tyle.

Autor: Baniaq Baniewski Data: 25.02.2018
Żadne reformowanie

Zarzuty powyżej są nieco niekonsekwentne. Z jednej strony autor komentarza zauważył, że w komiksie pokazano fakt, że dziennikarz nie jest żadną wyrocznią, ale zwykłym pracownikiem, którego efekty pracy są kształtowane przez zapotrzebowanie na dany materiał, przez poglądy zleceniodawcy, przez aktualne trendy itp. Przyznaje tym samym Pająkowi, jako dziennikarzowi, niejako pełną legitymizację dla takiego a nie innego kształtu tworzonego przekazu. Natomiast nie dostrzega, że Pająk, jako ewentualny reformator, podlegałby dokładnie tym samym ograniczeniom. I to jest przyczyną, dla której nie ma w komiksie żadnej alternatywy ani sposobu naprawy świata, którego orędownikiem miałby być główny bohater. Zamieszczanie takiego sposobu byłoby naiwnym dydaktyzmem, ponieważ każdy reformator jest częścią tego świata, który stara się zreformować. Pająk jest postacią od początku do końca ukształtowaną przez otoczenie, nie da się inaczej, to jest rzecz nie do przeskoczenia. A nie da się zreformować tak do końca, natychmiast, od razu czegoś, czego jest się częścią. Pająk przedstawia zatem ten rodzaj buntu, na który jest w stanie się zdobyć tak a nie inaczej ukształtowany świat. Można się spinać ile tylko komu się zechce, ale nikt i nigdy nie przeskoczy tego faktu, ze stworzyło go otoczenie, w którym żyje i działa. I działając, nawet nie będzie świadomy, że tak naprawdę powiela dostępne wokół rozwiązania. Nie maił szans nauczyć się czegokolwiek innego - bo gdzie i jak? I nawet mimo w pełni szczerego sprzeciwu, dostrzegania niesprawiedliwości, nierówności, przemocy - ktoś, kto zechce to naprawić wykorzysta dokładnie te narzędzia, które są dostępne w takiej a nie innej rzeczywistości. Chcąc rozprawić się z przemocą, pobije tych, którzy ja stosują. Chcąc walczyć o godność, ośmieszy tych, którzy jej nie respektują. Chcąc walczyć o prawdę, będzie stosował wypróżniacz jelit na tych, którzy się z nim nie zgadzają. Bo jest nieodrodnym produktem swoich czasów i nawet tego nie dostrzega. Jest niewolnikiem swojego subiektywnego, również ukształtowanego przez czasy, spojrzenia, które sam uznaje za obiektywną podstawę do walki o lepszy świat. A tak naprawdę będzie to po raz kolejny powielanie i utwierdzanie zasad starego świata. Przy czym nie można przeskoczyć nie tylko siebie, ale też i pewnych reguł wtopionych od dawna w tkankę społeczną, tak jak nie dało się od razu przekroczyć grawitacji. Mimo, że ludzie od dawna marzyli o lataniu, trzeba było setek lat i setek badaczy - ograniczonych, tak jak Pająk, przez wiedzę i mentalność swoich czasów - żeby się to udało. Ale oni wszyscy widzieli, mimo to, choć odrobinę więcej, aż zebrała się z tego wiedza wystarczająca do pierwszego, lotu. A i to połowicznie - człowiek sam z siebie nadal nie lata. Reformator tego rodzaju nie ma absolutnie żadnych szans, żeby zaproponować jakąś alternatywę, która faktycznie, byłaby właściwą i słuszną odpowiedzią na brutalny i pusty świat. Kim powinien niby być, żeby w ogóle coś takiego zrobić? Kimś przeczystym moralnie pozbawionym wad, konsekwentnym, niezłomnym, pozbawionym cynizmu? A niby skąd miałby to wziąć? Chyba że nazywałby się Chrystus, a nie Jerusalem, bo innej szansy nie ma. Naiwnością byłoby sądzić, że można osiągnąć czystość, żyjąc na co dzień w szambie. Co najwyżej można mieć jakieś niejasne wyobrażenie o czystości i walczyć o nie wszelkimi dostępnymi środkami - czyli w tym wypadku, rzucając w innych gównem. I to właśnie robi Pająk. Żeby uniknąć tego paradoksu, trzeba by chyba zstąpić na ziemie z nieba, albo innej planety, na której stosunki społeczne są ułożone idealnie, albo przynajmniej dużo lepiej - czyli mieć porównanie. Oczekiwanie, że nagle, ni z tego ni z owego w parszywym świcie miałby się pojawić ktoś nieparszywy, chcący dać ludziom siłę do walki o nieparszywy świat, stosujący nieparszywe metody, jest nierealne. Takie oczekiwanie jasnej, prostej alternatywy - od razu i bez zastrzeżeń to oczekiwanie nierealne, jak od jakichś żywotów świętych, tendencyjnych i odrealnionych od rzeczywistości. Natomiast takie oczekiwanie od autora komiksu - to żądanie, by jego bohater i wykreowany świat były całkowicie niespójne. Nie ma tak łatwych rozwiązań skomplikowanych problemów społecznych. Taka odmienna świadomość siebie i świata, jaka byłaby konieczna do przedstawienia alternatywy, nie powstaje od razu i z niczego. Rodzi się przez pokolenia, w ciągu których zachodzą powolne zmiany, widoczne dopiero po wielu latach. Ale do zaistnienia tych zmian potrzebny jest impuls. A impuls musi pochodzić z wewnątrz - z tego właśnie świata, który chce się zmienić. A skoro to jest ten właśnie świat, to również impuls będzie pochodził od kogoś brudnego, skorumpowanego, ćpuna taplającego się w szambie, który jednak ma niejasne poczucie, że coś jest poza tym szambem i że jest to lepsze. On sam świata nie zmieni. Ale jeśli zarazi innych swoim niedorobionym buntem, wtedy ci inni, zainspirowani, dorzucą coś od sienie, bo zauważą więcej i przekażą swoją wiedzę następnym. W ten właśnie sposób zmieniają się społeczeństwa, a nie z dnia na dzień. Zarzut, że Pająk ćpa i olewa świadomość, że istnieje mnóstwo ofiar narkobiznesu jest podobny do tego, że wszyscy wiedzą w jakich warunkach i w jakich krajach oraz za jaką stawkę szyte są dziś markowe ubrania i ciuchy, a i tak je kupują. A ile osób, rezygnując z tego rodzaju produktów, tak naprawdę nadal wspiera ten układ sił, bo na przykład zostali wprowadzeni w błąd informacją, że ich ubranie, piec razy droższe, zostało uszyte w Polsce, a tak naprawdę jest z Bangladeszu? Nie możemy być tego pewni, bo w takim kształcie świata taka pewność jest po prostu niemożliwa. Wydaje mi się, że nawet ktoś świadomie kupujący Nike jest jednak w stanie rozpocząć dziś zmianę świata, dać impuls oraz inspirację, byle się nie oszukiwał, ze sam nie jest umoczony. Nie jest natomiast w stanie zrobić tego hipokryta, któremu się wydaje i który wmawia to innym, że żyje wśród brudu, ale on akurat jest czysty. I że wystarczy, żeby inni go naśladowali, a będzie dobrze już jutro. Podstawą do rozpoczęcia zmiany świata jest przyznanie przed samym sobą - jestem częścią brudu, nie jestem idealny, jestem tak samo umoczony jak reszta, nie mogę się tego wstydzić, ale chcę to zmienić. Zupełnie inaczej niż w przypadku dobrej zmiany - śmiesznie brzmi bełkot o likwidacji oszustw, kumoterstwa, układów i łapówkarstwa ze strony ludzi, którzy na każdym kroku obnażają się z kumoterstwem, łapówkarstwem i wszelkimi grzechami z którymi walczą. Śmieszne to i żałosne. Tymczasem to właśnie tacy ludzie, którzy nie przyznają się przed sobą i okłamujący innych, prezentują się jako natychmiastowa alternatywa. Czysta, kryształowa, błyskawiczna i pozbawiona wad świata, w którym sami żyją. Już, na pewno. Ludzie z nieba. Pająk natomiast ćpa, stosuje przemoc itd i się tym nie przejmuje, ponieważ zrobił właśnie ten krok. Nie jest hipokrytą - nie kreuje się na kryształowego zbawiciela, ale daje pod rozwagę pewne rzeczy, by ludzie, powoli i mozolnie, zaczęli podejmować trochę inne decyzje. Zaakceptowanie swoich wad jest nawet - zwłaszcza w przypadku Pająka - kontrowersyjną i paradoksalną postacią pokory, przyznania się do ułomności. Jeśli wręcz niemożliwe jest, by z nimi walczyć, nie rób wała z innych, że ci się to udało. To byłoby obłudne i aroganckie granie świętoszka. Dlatego nie zgadzam się, że nie ma w tym komiksie alternatywy i walki z niesprawiedliwością kreowanego świata. Bo jest - tyle że, jak się okazuje, wcale niełatwa, bo nie ma tu łatwych rozwiązań i natychmiastowych recept. A co do przekleństw, to jest jakiś dziwny paradoks w tym zarzucie - skoro lata 90 się nimi zachłystywały, to jaki ma sens zarzucanie dzisiaj wulgarności komiksom z tamtego okresu? Przecież po dwudziestu latach już przywykliśmy. Takie zabiegi stylistyczne mogłyby razić właśnie w latach 90 - dziś to normalka i nie ma co tego podkreślać. Chyba, ze ktoś nadal tkwi w latach 90.

Autor: stary-kojot Data: 28.02.2018
re: stary-kojot

Dziękuje za ustosunkowanie się do mojej recenzji. Postanowiłem, że raz odpowiem, chociaż i tak dużo miejsca zająłem i przeciętny czytelnik komiksów jak piotr pewnie nie doczyta do połowy. Transmetropolitan to rasowy bunt PUNKOWY - subkultury dziś nie mającej racji bytu i prawie wymarłej której jedyną ideologią był totalny bunt przeciw wszystkiemu i skłanianie się w stronę anarchizmu bez proponowania jakichkolwiek rozwiązań. Tworząc nowy program do obsługi, albo jakiś projekt musisz znać ścieżkę obsługi i jego funkcjonalność w danym środowisku produkcyjnym inaczej nie będziesz wiedzieć o czym mówisz – zatem to oczywiste, że każdy reformator musi być na początku zwykłym szarakiem przesiąkniętym zastaną przez siebie rzeczywistością, bo nie będzie wiedział co reformuje, ale każdy pochodzący ze starego, krytykując świat próbuje stworzyć go po swojemu na nowo. Janice Joplin, Hendrix, czy Beatlesi zastali konserwatywną rzeczywistość, ale swoim odmiennym od otoczenia stylem życia zmieniali rzeczywistość wokół siebie i dali początek rewolucji kulturalnej lat 60/70-tych. Tymczasem Jerusalem jest skorumpowanym oportunistą-łajdakiem wspierającym wszelkie patologie a jednocześnie krytykuje wszystkich wokół za zły styl życia. Jeżeli tylko krytykujesz nie dając świadectwa, że odcinasz się od tego co krytykujesz – jesteś tylko zrzędą, hejterem i internetowym trollem, który lubi wszystkich na forach i blogach obrzucać błotem samemu nie żyjąc lepiej i przestajesz być wiarygodnym. Chcesz zmieniać świat, zacznij od siebie. Myśl globalnie, działaj lokalnie. Jak nic nie robisz to nie narzekaj. Zauważyłem ponadto, że w ogóle nie wierzysz w ludzi. Uważasz, ze jak ktoś się urodzi w getcie to nawet jak z niego wyjdzie to do końca życia będzie gangsterem? Jak urodzisz się na zabitej dechami wsi to uważasz, ze do końca życia będzie się tylko tępym parobkiem? Jak ktoś pochodzi z domu dziecka to nigdy nie stworzy prawdziwej rodziny? A więc uwierz, że jednostka ludzka potrafi. I nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla Ellisa/Jeruzalema to, że żyje w podłym świecie. Ellis szuka wymówki i usprawiedliwienia dla swego konformizmu wg. dziecięcej argumentacji: „wszyscy ćpają to ja też”. Na tym właśnie polega wybitność jednostek, że nawet jak zastaną upadły świat wokół siebie to próbują zmieniać swoje otoczenie i samych siebie i płyną pod prąd a nie jak zdechła ryba z prądem rzeki. Prześledź biografię Malcolma X czy Ghandiego. Można? Można! Pomimo uwarunkowań społecznych. PODKREŚLAM: Ellis/Jerusalem głoszą PRAWDĘ! Twierdząc, że głosisz prawdę wszczynasz reformację i twierdzisz, że się nie mylisz ani nikt nie wprowadzi cię w błąd i każdy kto będzie szedł za tobą również odkryje prawdę. W przeciwnym razie błądzi. Przy takiej retoryce Ellisa Transmetropolitan to ŚWIADOMY MANIFEST. Tu nie ma miejsca na dezinformację czy pomyłkę. ON WIE JAKI JEST ŚWIAT i basta! Szkoda że oprócz trollowania nic nie proponuje jak chociażby wspomniani przeze mnie reformatorzy. Posiadanie własnych zasad i kodeksu moralnego i bycie im wiernym to nie hipokryzja. To właśnie dojrzałość, której brak Ellisowi i jego „dziełku”. Nie chodzi o jeden sposób by naprawić świat, o cud-ustawę, czy coś podobnego, ale o postawę i świadomość swoich czynów, które są podwaliną do wszelkich zmian. A tu Jerusalem to zwykły lump trollujący w mediach. A co do przekleństw i biegunki słownej w tej ramotce, to trzeba czytać ze zrozumieniem co napisałem. Napisałem, że bluzgi, krew i zachwyt z odkrycia genitaliów był modny i cieszył się wzięciem wśród „zbuntowanych” właśnie w kiczowatych latach 90-tych w różnych chałturach jak Lobo czy Hellblazer. Dziś, dzięki poprawności politycznej i działaniom różnych grup walczących o prawa mniejszości oraz feministkom język w debacie publicznej jeszcze nigdy nie był tak sterylny. Dziś sprawę w sądzie można założyć za najmniejszy choćby przejaw seksualności w wywiadach i wypowiedziach. Każda krytyka czy wulgaryzm to mowa nienawiści i hejt. Dziś jesteśmy już o kilka poziomów wyżej ponad chamstwem i prymitywizmem lat 90-tych, a skoro uważasz, że dziś teksty z Transa sa „normalką” to chyba tylko Ty tkwisz w tamtej dekadzie. No może jeszcze różnego rodzaju pracownicy budowlani czy ochroniarze z KSW lub koncertów disco polo. Jak może zauważyłeś komentarze choćby w sklepie Gildii nie zawierają wulgaryzmów a wszelkie chamskie odzywki sa usuwane przez moderatora. Spróbuj zastosować tekst o „masowaniu swojej nieokiełznanej pały z zadowolenia” w jakimkolwiek publicznym miejscu – wyjdziesz na buraka. I taki jest Transmetropolitan – buraczany. Mimo to dziękuje za podjęcie polemiki i ciekawą wypowiedź. Pokazuje to, że Transa można lubić lub nie, ale na pewno stymuluje do myślenia o problemach społecznych co jest na plus dla serii i autora. Pozdrawiam.

Autor: Baniaq Baniewski Data: 01.03.2018
1-12?

gdzie znajde info jakie zeszyty wejdą w skład tomu?

Autor: alef Data: 07.03.2018
bleeeh

pewnie na FORUM KOMIKSOWYM.

Autor: piotr Data: 07.03.2018
Piszcie na forum te swoje " artykuło recenzje" bo

żeby zobaczyć format i ilość stron komiksu muszę przewinąć metr strony w dół.

Autor: Jacek M Data: 27.03.2018
Ale dyskomforcik

Nie.

Autor: stary-kojot Data: 27.03.2018
Szybka reakcja i natychmiastowe przesunięcie grafomaństwa poniżej danych o książce.

Nie. Nie będę pisał na forum. Nie będę nosił czapki i szalika. Może i stary jesteś ale i ... Nie będę kończył.

Autor: Jacek M Data: 28.03.2018
TLDR

No tak, coś tam słyszałem o trudnym okresie dojrzewania, czy tam buncie dwulatka. Nieeee, nie będę przewijał, paluszki mnie bolą, ja nie chcę! Gildia po raz kolejny dowodzi swojej klasy. Okazuje się, ze sklep zatrudnia nawet moderatorów z przygotowaniem pedagogicznym. I w ten sposób dostało dziecko, czego chciało, najpierw informacje, potem komentarze. Mnie też pasuje, wygodne rozwiązanie. Poza tym skąd wiesz, że grafomaństwo? Nie udawaj, ze czytałeś, przecież piszesz, że przewinąłeś aż cały metr. Biedne paluszki. Proponuje jeszcze podać wagę komiksu - skoro ktoś mierzy komentarze na metry, to prawdopodobnie też czyta na kilogramy. Poza tym mógłbyś być tak uprzejmy i nie zaniżać oceny, wstawiając przy każdym komentarzu jedna gwiazdkę? Nie wiem, czy się orientujesz, ale to jest ocena komiksu, a nie poprzedniego komentarza. Przepraszam, ze sobie pozwalam na takie uwagi, wiem, że w pewnym wieku dzieci źle to znoszą.

Autor: stary-kojot Data: 28.03.2018
Panie kojot , waga ma też znaczenie : Koszt przesyłki zależy od jej wagi i kraju, do którego jest wysyłana.

1. Urodziłem się w latach 60tych. Jeżeli Ty masz 80 lat to rzeczywiście masz powód spoglądać na mnie z wyższością jako starszy i mądrzejszy. 2. Stosujesz typowe dla pewnego środowiska chwyty wobec oponenta : Obśmianie , wyszydzenie , zanegowanie prawa do wypowiedzi, stwierdzenie że ktoś jest dzieckiem albo zachowuje się jak dziecko ( w tym wypadku 2 latkiem - zapewne geniuszem który potrafi pisać), do tekstu o komiksie wtrącasz politykę a dokładnie swoją niechęć do obecnego rządu , znalezienie jakiejkolwiek przyczyny skutkującej wykluczeniem, wnikanie w to że ktoś ma inne zdanie lub inaczej coś odbiera ( do czego na prawo) 3. Jeżeli naprawdę uważasz że 1 gwiazdką oceniam twoje wypociny to w takim razie twoje 5 gwiazdek jest oceną moich ? Moja ocena dotyczy komiksu ( akurat autora rysunków Daricka Robertsona lubię ) 4. Nie wydaję kilkudziesięciu złotych na podstawie lektury koszmarnie długich pseudo intelektualnych i pseudo filozoficznych rozprawek rozkładających na atomy motywację postępowania bohatera poprzez pryzmat swoich poglądów i wyznawanej ideologii. 5. Tekst wygląda na jakąś rewolucyjną nowomowę (agitke) : bunt, walka o lepszy świat (metodami brutalnymi i takimi jak min.ośmieszanie. W przeszłości kończyło się to tragicznymi w skutkach rewolucjami. 6. Moderatorzy przede wszystkim muszą być cierpliwi żeby czytać tak długie teksty jak twoje. Po prostu robisz im kupę roboty. Nie pozdrawiam. I nie pisz już na mój temat i nie komentuj moich wypowiedzi.

Autor: Jacek M Data: 03.04.2018
Czytanie miedzy wierszami - niby nie ma, a jest

Wchodzę sobie często do recenzji (nie komentarzy, to się ewidentnie nazywa "recenzja") z nadzieją, że przeczytam czasem coś dłuższego niż "ojezu, jaki klasyk, no nie mogę, świetne". Takie komentarze bardzo pomagają w decyzji o wydaniu pieniędzy, wiec spoko. Czasem by się jednak chciało czegoś więcej. Bo wtedy to faktycznie można nazwać recenzją i zawsze miło przeczytać, że ktoś ma kilka głębszych przemyśleń związanych z lekturą. Dlatego ucieszyłem się, kiedy zobaczyłem komentarz Kolegi Braniewskiego, nie zgadzałem się z jego oceną, z przyjemnością wszedłem w polemikę. Fajnie, że odpowiedział, w sposób wyczerpujący, zawsze to miło, że rozmówca podchodzi do czyichś wypowiedzi z uwagą i ma ochotę wtrącić coś od siebie. I to niemało. Po kolejnym komentarzu również chętnie bym kilka rzeczy rozwinął, ale jakoś do tej pory nie mogłem się przysiąść. Była tu różnica zdań, owszem. Ale, o dziwo, w odpowiedzi na mój komentarz nie przeczytałem zarzutów na temat "obśmiania , wyszydzenia , zanegowania prawa do wypowiedzi" (cytat dokładny, ale nie stawia się spacji przed przecinkiem, tak na przyszłość). Wręcz przeciwnie, przeczytałem to, co zgadza się z moimi odczuciami - Kolega ma inne zdanie, ale fajnie, że ten sam komiks skłania kogoś o głębszych przemyśleń. No i trochę się zdziwiłem, jacy ludzie są różni w swoim podejściu, bo zaraz się pojawił komentarz Jacka M. Że niewygodnie mu przewijać. Tylko tyle. W związku z czym wszyscy powinni sobie stąd pójść, dzielić się przemyśleniami (napisz "recenzję", przypominam) gdzie indziej, bo niewygodnie przewijać. Do komentarza dodana ocena - jedna gwiazdka. Jacek M. twierdzi teraz, że jego ocena dotyczyła komiksu. Dobrze, że przynajmniej teraz to dodał, bo wcześniej nie napisał absolutnie ani słowa na ten temat. Żadnej opinii, żadnej recenzji. Tylko o tym, ze mu niewygodnie. Do czego zatem można było w ogóle odnieść tę ocenę? Czy była podsumowaniem opinii na temat komiksu? Nie, bo takiej nie był łaskawy zamieścić. W związku z tym nie pozostaje nic innego, niż odnieść ją do tego, co tam było - czyli do narzekania na niewygody w przewijaniu. Aha, to o komiks jednak chodziło? Wybacz nieporozumienie, ale nijak nie szło wyłapać. Za to bez problemu dało się wyczytać, że temu Użytkownikowi, który teraz bohatersko broni prawa do wolności wypowiedzi, strasznie przeszkadza, że inni te wypowiedzi w ogóle zamieszczają. Jest w tym jakaś logika? Niech mi ktoś pomoże ją dostrzec, bo się boję, ze znowu zostanę oskarżony o obśmiewanie. A to wcale nie tak, ja naprawdę nie widzę. Napisałem w odpowiedzi jedno małe, niewinne "nie". Czy było to obśmianie? Czy ja znowu czegoś nie widzę? W odpowiedzi rozmówca, jako pierwszy, użył argumentu personalnego. Zaczął sobie kpić, że nie będę nosił czapki, nie posłucham mamy, dalej będę robił po swojemu. I że jestem może stary, ale - jakże kulturalnie, bo w domyśle - głupi. No tak, to ja jestem gówniarz, co nie nosi czapki, ja jestem głupi - ale to ja obśmiewam, to ja szydzę. I to ja nie znoszę, jak ktoś ma inne zdanie. Tylko widzisz, to się kupy nie trzyma, bo ja wcale nie znałem Twojego zdania. Nie napisałeś nic na temat cholernego komiksu. Człowieku, z czym ja się miałem nie zgodzić? Co ja miałem niby obśmiać? Z kim ja dyskutowałem, z kim polemizowałem? Z Tobą? No przecież nie napisałeś nic, z czym można polemizować. To Baniaq Braniewski napisał i z nim polemizowałem. Skąd Ty się w ogóle tu wziąłeś jako ktoś, kto nagle rozdziera szary, bo się nie szanuje jego zdania? Gdzie to zdanie? No tutaj to już naprawdę będę potrzebował pomocy, bo za cholerę nie mam pojęcia, o jaką opinię Jacka M., którą obśmiałem i strywializowałem, tu chodzi. Jedyne z czym się nie zgodziłem, to z tym, że jak jest miejsce na recenzję, to będę zamieszczał recenzję tam, gdzie jest taka możliwość. No i proszę - Koledze Braniewskiemu napisałem "metr" polemiki - a on z żadnego z moich zdań nie wyczytał szyderstwa. Tobie napisałem tylko "nie" i stałem się gówniarzem, który nie nosi czapki, lewakiem obśmiewającym rozmówcę i propagującym bunt i co tam jeszcze. Po prostu mistrzostwo świata w nadinterpretacji. I to jakie, no grand prix i nobel. Że napisałem, ze jesteś dwulatkiem? Owszem - w odpowiedzi na Twój argument personalny, że jestem głupkiem. Jeśli nie chcesz schodzić na ten poziom, to niby dlaczego to zrobiłeś? Bo Ty to zrobiłeś - może byś tak odpowiedzialnie podszedł do konsekwencji Twojej wypowiedzi, zamiast się nagle zasłaniać godnością wyszydzonego obrońcy własnego zdania (którego nie było)? Po raz kolejny - gdzie logika? Aha, już wiem - to znana logika "ja mogę, ale mnie nie ruszać". Bo innej jakoś nie widać w tym kontekście. A teraz po kolei: "1. Urodziłem się w latach 60tych. Jeżeli Ty masz 80 lat to rzeczywiście masz powód spoglądać na mnie z wyższością jako starszy i mądrzejszy." Gdzie patrzę na Ciebie z wyższością? W którym miejscu? Chodzi Ci o tę odrobinę ironii? Jeśli tak, to dopiero teraz patrzę na Ciebie z wyższością. Tak mam w stosunku do ludzi, którzy najpierw sugerują komuś niedojrzałe zachowania, robią grubo ciosane aluzje, ze ich rozmówca jest głupkiem - a potem wielka pretensja, ze ktoś odpowiedział. Zwykła reakcja obronna na atak. "Stosujesz typowe dla pewnego środowiska chwyty wobec oponenta : Obśmianie , wyszydzenie , zanegowanie prawa do wypowiedzi, stwierdzenie że ktoś jest dzieckiem albo zachowuje się jak dziecko ( w tym wypadku 2 latkiem - zapewne geniuszem który potrafi pisać)." Nie było żadnego oponenta, z Tobą nie dyskutowałem, bo niczego nie napisałeś na temat komiksu, dwuletni geniuszu. Poza tym, parafrazując, Stosujesz typowe dla pewnego środowiska chwyty wobec oponenta : Obśmianie , wyszydzenie ("nie będę nosił czapki") , zanegowanie prawa do wypowiedzi ("piszcie sobie gdzie indziej"), stwierdzenie że ktoś jest dzieckiem albo zachowuje się jak dziecko ( w tym wypadku 2 latkiem - zapewne geniuszem który potrafi pisać) - albo jest stary i głupi, prawda? I ROBISZ TO JAKO PIERWSZY. I jakiego środowiska? Co Ty o mnie wiesz, człowieku? Nie zagalopowałeś się trochę? A, no tak, zdaje się, że to zrobiłeś. "do tekstu o komiksie wtrącasz politykę" komiks jest w dużej części o tematyce politycznej. A może komiks to tylko rozrywka i wyciąganie z lektur analogii do otaczającego świata jest nie na miejscu? "dokładnie swoją niechęć do obecnego rządu" moja niechęć do obecnego rządu jest równie silna, co do poprzedniego - tyle że z innych powodów. Po prostu aluzje do obecnego są bardziej aktualne. A jest do czego robić aluzje. "znalezienie jakiejkolwiek przyczyny skutkującej wykluczeniem, wnikanie w to że ktoś ma inne zdanie lub inaczej coś odbiera ( do czego na prawo)" Gdzie Ty to widzisz? Może po prostu nie rób aluzji, że ktoś jest głupkiem, to ten ktoś nie będzie Ci pisał, ze jesteś dwulatkiem? Spróbuj, zapewniam, że działa. Lepsze to, niż nobilitowanie swoich bulwersów przez lament, że jestem wykluczany, bo mam inne zdanie (nadal nie znam Twojego zdania na temat komiksu, tak przy okazji; no ale przecież już je obśmiałem, jasnowidz). "4. Nie wydaję kilkudziesięciu złotych na podstawie lektury koszmarnie długich pseudo intelektualnych i pseudo filozoficznych rozprawek rozkładających na atomy motywację postępowania bohatera poprzez pryzmat swoich poglądów i wyznawanej ideologii." No to masz problem. To wiesz co? Spróbuj nie czytać.A ja będę bo lubię. Chyba mam prawo? A znasz jakąś recenzję lub opracowanie, które nie jest spojrzeniem przez pryzmat autora i nie polega na rozkładaniu na atomy, nie tylko motywacji bohatera? A mówi Ci coś termin "dekonstrukcja" (wiem, lewackie)? Bo ja nie znam. Ktoś zna? I skąd wiesz jaką ideologię wyznaję? Znamy się? Rozmawialiśmy? Dzieliliśmy się spostrzeżeniami? Nie przypominam sobie. A na pewno bym zapamiętał, że rozmawiałem, z takim jednym i jak mu powiedziałem "nie", to mnie nazwał głupkiem. Poza tym "pseudointelektualny" i "pseudofilozoficzny" pisze się razem. Jeśli widzisz w tej uwadze wykluczenie, zgłoś swoje zastrzeżenia do słownika. Najwidoczniej ta mniej patriotyczna opcja, do której ponoć należę, zna lepiej język ojczysty niż niejeden patriota. Ot, paradoks. "Tekst wygląda na jakąś rewolucyjną nowomowę (agitke) : bunt, walka o lepszy świat (metodami brutalnymi i takimi jak min.ośmieszanie." Nie kupujesz komiksów na podstawie "pseudo intelektualnych" komentarzy pisanych przez pryzmat ideologii? Ale za to oceniasz ludzi przez pryzmat ideologii, której najwidoczniej się obawiasz, co jest już lekko paranoiczne, widzisz agitkę i nowomowę tam gdzie jest zwykła recenzja komiksu. Brawo za czujność w wypatrywaniu wroga ludu. Ale zdradzę Ci tajemnicę - cały ten tekst odnosił się do komiksu. Tam znajdziesz świat przedstawiony,który nadał ton tej dyskusji. Na tym - uwaga - m.in. polega "recenzja". Nie wychodź poza marginesy, ochłoń trochę. "W przeszłości kończyło się to tragicznymi w skutkach rewolucjami." Tak, jestem piątą kolumną nowego bolszewizmu 2.0. Wcale nie chodziło mi o recenzję komiksu, tylko o pochód na Warszawę. Paranoja. Poza tym jeśli mówimy tu analogiach historycznych - równie tragicznie kończyło się podejście typu "piszcie sobie gdzie indziej, bo tutaj to mi przeszkadza". Analogicznie - Drukujcie sobie swoje paszkwile na władzę po piwnicach, bo oficjalnie to piszemy teraz tylko o tym, jak Stasiek rozbierał traktor. Dziś mamy inne czasy, nie zakazuje się - kto nie chce, ten nie czyta metrowych komentarzy i pozwala się spokojnie wypowiedzieć innym. Bo, uwaga, niektórzy mogą to nawet lubić. "Moderatorzy przede wszystkim muszą być cierpliwi żeby czytać tak długie teksty jak twoje. Po prostu robisz im kupę roboty. Nie pozdrawiam" Bardzo miło, bardzo uprzejmie, najpierw gówniarz i głupek, potem zaimek pisany mała literą, do tego nie pozdrawiam. Czy ja jestem paranoikiem, czy może jest to obśmianie, deprecjonowanie rozmówcy, wykluczenie go, bo się z nim nie zgadzam? No jak nic, chyba mnie jakiś lewak obraża. A nie, to ja chyba jestem i to ja obrażam oraz wykluczam. Sorry, zaplątałem się, jestem lekko zdezorientowany. Na koniec mogę Ci obiecać jedno. Jeśli jeszcze raz napiszesz coś takiego - z aluzjami personalnymi, z deprecjonowaniem nie wypowiedzi, ale mnie osobiście, z imputowaniem mi określonych przekonań politycznych, ideologii, braku kultury, wykluczania, obśmiewania i co tam jeszcze użytkownicy wyklęci lubią imputować, to masz zapewnione, ze odpiszę. Pozdrawiam - bo jednak wypada.

Autor: stary-kojot Data: 03.04.2018
Nie zasługuje na 5 gwiazdek. Propaguje niezdrowy styl życia. I Robertson tym razem spieprzył rysunki , chociaż może to tylko kwestia kolorów.

Znowu przybędzie nowy tekst żeby był pretekst do przyznania 5 gwiazdek. Jak to jest. Max 300 znaków a niektórzy sprawdzają ile faktycznie przejdzie. Acha i pozdrawiam czytających te tasiemce zamiast delektować się nowymi komiksami kupionymi za ciężko zapracowane piniendze.

Autor: Jacek M Data: 13.04.2018
super

W końcu po polsku w całości. A ty Jacek M skończ pier*olić te swoje kocopoły.

Autor: Paweł Data: 15.04.2018
zeszyty

hej, jakie zeszyty wchodzą w skład tomu?

Autor: alef Data: 16.04.2018
Zawartość tomu

Zeszyty 1-12.

Autor: stary-kojot Data: 17.04.2018
POZNAJCIE PAJĄKA JERUZALEM

Egmont zaskakuje mnie coraz bardziej. I to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie dość bowiem, że kontynuuje znakomite serie i wciąż sięga po nowe, jednocześnie wznawiając swoje stare tytuły, to jeszcze co jakiś czas wypuszcza na rynek reedycje komiksów porzuconych przed laty przez innych wydawców. Całkiem niedawno ukazał się pierwszy tom "100 naboi", za miesiąc na księgarskich półkach zawita "Ultimate Spider-Man", a obecnie czytelnicy mogą cieszyć się zbiorczym wydaniem "Transmetropolitana". A cieszyć jest się z czego, bo to jedna z najlepszych serii Warrena Ellisa i po prostu rewelacyjny komiks.

Autor: Michał Lipka Data: 20.04.2018

DOSTAWA

DARMOWA dostawa powyżej 200zł!

Realizacja dostaw poprzez:

  • ups
  • paczkomaty
  • ruch
  • poczta

OPINIE

Nasza strona używa plików cookies, w celu ułatwienia Ci zakupów. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności

© 2006-2018 Gildia Internet Services Sp. z o.o. and 2017-2018 Prószyński Media Sp z o.o.