Sherlock Frankenstein i Legion Zła.

OSZCZĘDZASZ 15,09 ZŁ

okładka

Sherlock Frankenstein i Legion Zła.

30% taniej

Kurier FedEx10,99 zł
Kurier Ups12,99 zł
Kurier Pocztex 48h9,99 zł
Paczkomaty7,99 zł
Paczka w Ruchu5,99 zł
Odbiór osobisty0 zł

Przy płatności za pobraniem do ceny wysyłki należy doliczyć 5,00 zł

Wysyłka zagraniczna

Dostępność: 1-2 dni robocze

OPIS

Śledztwo prowadzone przez zdeterminowaną reporterkę, pragnącą dowiedzieć się, co stało się z jej ojcem Czarnym Młotem. Od starcia legendarnych herosów z Antybogiem w Spiral City minęło dziesięć lat. Lucy, córka Czarnego Młota, nie wierzy w śmierć ojca i innych obrońców miasta. Sądzi, że zostali gdzieś przeniesieni. Kiedy osiąga pełnoletniość, pewien człowiek wręcza jej tajemniczą przesyłkę. W ten sposób zaczyna się wielka przygoda Lucy zmierzająca do wyjaśnienia zagadki zniknięcia Czarnego Młota i jego przyjaciół. Wszystkie odpowiedzi zdają się prowadzić do azylu dla obłąkanych, w którym przetrzymywani są niebezpieczni złoczyńcy.

W drodze do prawdy Lucy odkrywa mroczne sekrety kilku największych przeciwników Czarnego Młota. Przy okazji dowie się też wielu zaskakujących rzeczy o swoim ojcu. Czy w końcu uda się jej dotrzeć do legendarnego złoczyńcy Sherlocka Frankensteina, który może znać sekret zaginięcia herosów?

Autorem scenariusza jest gwiazda amerykańskiego komiksu Jeff Lemire (Opowieści z hrabstwa Essex, Animal Man), a rysunki stworzył hiszpański rysownik David Rubín (The Fiction, The Rise of Aurora West).

Album zawiera cztery zeszyty miniserii Sherlock Frankenstein and the Legion of Evil oraz Black Hammer #12.

DODATKOWE INFORMACJE

    Seria:Czarny Młot
  • Format:170x260 mm
  • Liczba stron:152
  • Oprawa:miękka
  • Papier:kredowy
  • Druk:kolor
  • ISBN-13:9788328135185
  • Data wydania:25 lipiec 2018
  • Numer katalogowy:367215

PRODUKT NALEŻY DO KATEGORII

CO SIĘ STAŁO Z TYMI BOHATERAMI?

Nagrodzony Eisnerem dla najlepszej serii „Czarny Młot” okazał się jednym z największych i najbardziej pozytywnych komiksowych zaskoczeń ostatnich lat. Zbudowany z doskonale wszystkim znanych motywów, zaludniony postaciami, które (pod innymi imionami) zna każdy miłośnik komiksów, okazał się pięknym hołdem dla opowieści graficznych ze Złotej i Srebrnej Ery tego medium, a także powiewem świeżości. Szybko jednak całość dobiegła końca, nie kończąc się wcale. Trzynasty zeszyt, finałowy głównej serii, urwał się w najlepszym momencie. Lemire nie przestał jednak pisać fabuł związanych z „Młotem” i tak oto wkrótce na rynku pojawiła się pierwsza z miniserii, „Sherlock Frankenstein i legion zła”. I chociaż można by po takim zabiegu obawiać się, że skończyły mu się pomysły na ciąg dalszy, niniejszy album bynajmniej nie zawodzi i dostarcza miłośnikom cyklu solidnej porcji dobrej zabawy. Dziesięć lat temu superbohaterowie stoczyli wielką walkę z Antybogiem i zginęli. Tak przynajmniej sądzi cały świat, ale niegdysiejszy Doktor Star, który obwinia się o to, że sam nie pomógł im w starciu, święcie wierzy, że jednak gdzieś tam wciąż oni żyją. Trzeba ich tylko odnaleźć, ale jak? Te przekonania dzieli z nim córka największego z herosów, Czarnego Młota, Lucy, która od najmłodszych lat musiała zmagać się nie tylko z brakiem ojca, ale przede wszystkim z ukrywaniem przed całym światem kim on w rzeczywistości był. Buntowała się przeciwko temu, chciała móc być dumna z ojca… Teraz nadarza się okazja, by dowiedziała się więcej o nim, a także, jako dziennikarka, zaczęła badać sekret jego zniknięcia. Lucy zaczyna więc szukać, pytać i grzebać, gdzie tylko jej się uda. Powoli odkrywa tropy przybliżające ją do prawdy, ale jednocześnie ukazujące jej sekrety wrogów Czarnego Młota, a także jej własnego ojca… Cóż, nie ma się co oszukiwać: jak na spin-off przystało, „Sherlock Frankenstein” jest dziełem nieco słabszym od „Czarnego Młota”. Jednocześnie zachowuje wszystko to, co w serii najlepsze i co pokochały miliony czytelników. Problemem jest tu nie rozbudowywanie świata, który wymyślił Lemire, a fakt odwlekania rozwiązania. Czy scenarzysta nie ma na nie pomysłu i czeka na oświecenie? A może niewiele zostało mu już do powiedzenia w głównej fabule, a nie chce tak szybko żegnać się z tym światem? Cokolwiek się za tym kryje, trzyma czytelników w niepewności. Jednych to rozdrażni, innych tylko bardziej zachęci do czekania. Ja chciałby już dowiedzieć się wszystkiego – także z obawy, że seria może się skończyć zanim to nastąpi – ale cieszę się, że ten album trzyma naprawdę wysoki poziom. Lemire, jak w „Młocie”, tak i tu bawi się motywami znanymi z komiksów, literatury fantastycznej i horrorów. Coraz mniej się ogranicza w swoich zapożyczeniach (już tytuł mówi to wyraźnie, w środku zaś mamy np. Cthu-Lou), choć robi to w zupełnie inny sposób, niż Alan Moore w swojej „Lidzie niezwykłych dżentelmenów”. Bawi się tym, cieszy z odtwarzania ukochanych motywów, a jego radość udziela się nam. Czyta się to świetnie, bo nie brak tu emocji i humoru, a akcja toczy się w szybkim tempie. Rysunkowo rzecz jest co prawda trochę zbyt cartoonowa i udziwniona, jak na powagę fabuły, ale Rubín daje mimo wszystko radę. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak coś innego. Pytanie „gdzie się podziali bohaterowie”, zadane przez Lemire’a, ma większy zasięg, niż tylko odniesienie do losów Czarnego Młota i całej reszty. Autor zdaje się pytać tu, co właściwie stało się z tymi bohaterami komiksów, których kochał, a którzy obecnie wydają się być jedynie cieniem swoich dawnych wcieleń. Cieniem skazanym na przeżywanie wciąż tego samego, bo twórcy nie potrafią wykrzesać już z siebie choćby iskry inwencji. Lemire tęskni za starymi komiksami, za historiami może naiwnymi, infantylnymi i rażącymi głupotą, ale świeżymi i pełnymi magii i stara się odtworzyć to wszystko, przepuszczone jednak przez filtr ciężaru, jaki na gatunek superhero nałożyło 80 lat jego istnienia. Może w „Sherlocku Frankensteinie” nie udaje mu się to tak doskonale, jak w „Czarnym Młocie”, jednak siła całości jest wielka i każdy miłośnik komiksu koniecznie powinien poznać to dzieło.

Autor: Michał Lipka Data: 21.07.2018
Bardzo dobra mini-seria

Jeff lemire wykreował swoje własne uniwersum ,,Czarnego Młota", które dodatkowo rozbudował w tej mini-serii, rozgrywającej się przed wyruszeniem Lucy do innego wymiaru. Dziewczyna trafia na starą kryjówkę swojego ojca i wykaz przestępców, z którymi się mierzył, co skłania ją do wszczęcia śledztwa, mającego na celu poznanie prawdy o tym, co spotkało zaginionych przed laty superbohaterów. A kto inny, jak ich byli wrogowie może jej w tym pomóc? Całość stanowi jedną, spójną historię i przedstawia po kolei złoczyńców tego świata w bardzo interesujący sposób, czerpiąc jednocześnie garściami z innych znanych opowieści. Najstarszy z wrogów herosów- Sherlock Frankenstein jest na to idealnym przykładem. Bohaterka stara się go odszukać, idąc śladem innych, którzy mierzyli się z bohaterami. , dowiadując się jednocześnie, że nie wszyscy oni byli jednoznacznie źli, a niektórzy mieli dobre zamiary. Świetnie napisany i narysowany komiks. Polecam i sam czekam na 3. tom ,,Czarnego Młota", wiedząc już tyle.

Autor: Maciek Zastrużny Data: 28.07.2018
No nie wiem, czy to taka rewelacja...

Strona wizualna dość dziwnie dobrana do treści. W zasadzie bardzo dobrą robotę robią kwasowe kolory. Kolorystyka jest najlepszą stroną albumu. Sama fabuła to trochę niestety odcinanie kuponów. Za to właśnie tak bardzo nienawidzę Metalliki. Taka standardowa detektywistyczna historyjka, oscylująca wokół tematów ze świata "Czarnego młotka". Brak błysku, świeżości, to taki zwykły Spin-off, niczego nie wnoszący do głównej opowieści. Ciepła klucha, którą ratują od skrajnego infantylizmu właśnie ekstremalnie jaskrawe barwy, które sugerują, że wszystko jest niczym sen komiksowego wariata. Podobało mi się, ale na kolana nie rzuciło. Brakowało mi takich odjazdów w stylu zmiennokształtnego kosmity, który przybrał wariant łysego Amerykanina, skrywającego głęboko tajemnicę odmiennej orientacji, która trawi go niczym robak i nie wiedzieć czemu Marsjaninowi podobają się ziemscy faceci... Ja pierdzielę! Takich właśnie odlotów absolutnie brak Sherlockowi Frankensteinowi. Brak dojrzałych kobiet, które mają po dziurki w nosie przemieniania się w mega potężną smarkulę o hiper duper potężnych mocach! Średnie to takie było. Ale kolory BOMBA! Jak na okładkach grindcorowych kapel.

Autor: Marcin Telega Data: 14.08.2018

DOSTAWA

DARMOWA dostawa powyżej 200zł!

Realizacja dostaw poprzez:

  • ups
  • paczkomaty
  • ruch
  • poczta

OPINIE

Nasza strona używa plików cookies, w celu ułatwienia Ci zakupów. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności

© 2006-2018 Gildia Internet Services Sp. z o.o. and 2017-2018 Prószyński Media Sp z o.o.